niedziela, 16 sierpnia 2015

O blogu i autorce słów kilka

Cześć.
     Saggie bardzo nie potrafi* się ładnie przedstawić, ani w prostych żołnierskich słowach streścić, o czym chciała pisać, bo zanim dotknie klawiatury, zdąży zapomnieć.
Smutne, prawda?
Ale  na pewno nie chciała tu napisać, jak bardzo jej to nie wychodzi, co to, to nie~!
Dlatego jako wielka fanka RPG zrobi kartę swojej postaci.
Imię: Saggie
Rasa: Podczłowiek
Profesja: Zdesperowana blogerka
Wiek: Niezbyt ważny**
Poziom: -1/10
Umiejętności: Brak...?
Motto życiowe: ,,Zawsze mogło być gorzej!''
Jest fanką Cthulhu.
~CTHULHU FHTAGN!~
Tyle o autorce, hoho.

     Niektórzy mi zarzucają, że pisanie fanfików jest równie kreatywne, co rysowanie postaci ze zdjęcia.
Nie do końca się z tym zgadzam.
Owszem, mamy gotowych bohaterów - nie musimy ślęczeć nad kartką i dopracowywać najmniejszych szczegółów ich wyglądu - i tu się zgodzę z brakiem kreatywności, jednak tylko w tym miejscu.
Osobę, którą chcemy się ,,posłużyć'' w opowiadaniu można całkiem zgrabnie porównać do pokrowca na gitarę.
Może być ładnie ozdobiona albo być zwykłą czarną torbą w kształcie instrumentu, łatwą do przerzucenia przez ramię.
Ale to od piszącego zależy, co włoży do tego pokrowca.
Charakter, wnętrze  postaci jest zależne od jego wyobraźni.
To on zdecyduje, czy znajdzie się w nim gitara elektryczna,  nienastrojony akustyk, czy bas.
A może lepiej zaskoczyć czytającego i w mrocznym pokrowcu umieścić ukulele?
Przynajmniej ja wychodzę z takiego założenia.
Nie lubię schematów w fanfikach, - słodki, niski blondynek? To musi być potulny uke!
Właśnie niekoniecznie.
Jednak nie fanfikiem będzie to, co się pojawi na tym blogu.
A powyższy tekst o fanowskich fantazjach został napisany przez nagły impuls elektryczny .

A teraz krótki opis, tego, co się będzie pojawiało.
Mała opowieść o bezdomnym, jednak nie zamierzam rozwodzić się długo nad jego losem, bo ciężko jest opisać uczucia kogoś znajdującego się w sytuacji, w której się nigdy nie było.
 Pierwszy rozdział może być czymś w rodzaju ,,bólu dupy'' wulgarnie, czy też aktualnie modnie mówiąc.
Początkowe zrzędzenie bohatera jest potrzebne, by można było lepiej go poznać, zrozumieć sytuację i tak dalej.
A potem będzie już tylko ostra jazda - jedyne co mogę zdradzić.
Wszystkie postacie są wymyślone ,,własno-mózgowo'' (by nie powiedzieć ,,własnoręcznie'') przeze mnie, wszelkie podobieństwa do osób prawdziwych są przypadkowe - bo to nie miał być fanfik.
Ani sielankowy romansik z rodzaju ,,czy ten pan i pani  pan są w sobie zakochaniii?''
Żadnej miłości,
żadnych momentów wyglądających jak żywcem wyciągniętych z pierwszego lepszego shoujo.
Tylko brutalna bajka, o tym, jak w najbardziej optymistycznej wizji przyszłości, może wyglądać nasz świat i podejście ludzi do siebie nawzajem.
Nie daj się zwieść przyjemnemu początkowi, to nie jest opowieść z happy end'em.
Ojej, już kierujesz kursor w kierunku białego ,,x'' na czerwonym -  jak krew, która tu się poleje - tle?
Nie dziwię się.

*Proszę wybaczyć, że mówię o sobie w trzeciej osobie, jakoś tak czasami mam... jak Gollum albo Zgredek...
Ale co zrobisz - nic nie zrobisz!
**Nie lubi podawać, żeby ludzie nie odrzucali jej opowiadań przed przeczytaniem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie bój się - skomentuj. Komentarz to jest dla autora jak...
...jak sterydy dla kulturysty. XD